Refleksja

„Ja będę pierwsza!” Perfekcjonizm jako forma kontroli

Refleksja o perfekcjonizmie u dzieci z profilem PDA jako strategii bezpieczeństwa, kontroli i maskowania, a nie dążeniu do podium.

„Ja będę pierwsza!”

Gdy perfekcjonizm mówi głosem lęku, a nie podium

Dlaczego dzieci z PDA wybierają perfekcję jako formę kontroli – i jak je wspierać

ja

Wiesz, każdy popełnia błędy. Na nich się uczymy. (pokazuję jej pudełko z moimi nieudanymi projektami). Zobacz, to nie działało. I to nie działa. I tamto też nie wyszło. A to? To za 5 razem mi się udało. Więcej razy mi nie wyszło, niż wyszło. To normalne, na początku mało co działa od razu, tak ma każdy.

córka

Ja będę pierwsza. Mnie wyjdzie, za pierwszym razem.

I wtedy mnie to zatrzymało. Zaczęłam się zastanawiać… skąd ta odpowiedź? Skąd ta pewność? I czy to może mieć związek z tym, że na co dzień odmawia wykonania 90% poleceń, próśb czy sugestii – niezależnie od formy, tonu czy sposobu podania (przetestowałam większość możliwości).

To nie była duma. To nie była potrzeba bycia najlepszą, to już przerobiłyśmy.

To była potrzeba bezpieczeństwa.

Bo jeśli zrobi coś idealnie… nikt jej nie skrytykuje… nikt jej nie zawstydzi… nikt jej nie zrani.

Tyle że nikt wokół tego nie robi. Ani w domu, ani na zajęciach. Więc z czym ona się mierzy?

Ah, może…

Perfekcja = kontrola.
Skoro nie mogę kontrolować tego, czy coś muszę zrobić, to przynajmniej spróbuję kontrolować, jak dobrze to zrobię.

  • Perfekcja to tarcza przed lękiem.
  • To droga do przewidywalności, a więc bezpieczeństwa.
  • To sposób na swój wewnętrzny spokój.

I maskowanie: „Będę kompetentna, grzeczna, idealna, żeby nikt nie zobaczył, że się boję.”

Ah, i czasem… to echo wstydu i niepewności: przekonania, że jestem dobra tylko wtedy, gdy wszystko zrobię bezbłędnie.

Dobra, skoro już wiem, co mogę zrobić?

Bo samo powiedzenie „błędy są okej” jest i za mało, i nie działa.

Mogę nazwać

„Wiem, że Twój mózg chce mieć kontrolę. Perfekcja to sposób, w jaki próbujesz czuć się bezpiecznie. To ma sens.”

Nazwanie potencjalnie zmniejszy wstyd. Pokazuje: „Twoje reakcje są logiczne. I nie jesteś z tym sama.”

(Logika, waluta premium.)

Mogę przedefiniować „błędy”

Zamiast: „Wszyscy popełniają błędy”. Spróbować: „Błędy pomagają nam znaleźć własny sposób działania.”

Dla potrzeby autonomii przedefiniować błąd nie jako porażkę, tylko trop do czegoś własnego, do własnej drogi.

(Kompas działa tylko wtedy, gdy to ona trzyma go w ręce)

Mogę modelować niedoskonałość

Nie udawać, że zawsze wiem. Pokazać moje własne pudełko z porażkami. I nie opowiadać tego z zawstydzeniem, tylko z ciekawością. Bo wtedy może córka zobaczy, że nieidealność nie odbiera wartości.

(Pudło porażek = skarbnica odwagi 💛)

I tak zostaję z tym na dziś. Bez idealnego rozwiązania. Ale z kierunkiem.

I powtarzam, po cichu, ale pewnie:

Szukaj swojego sposobu.
Popełniaj błędy.
To z nich płyną najlepsze lekcje.
Nie śpiesz się – uczysz się żyć po swojemu.

Lekcja, którą wyciągnęłam z tej krótkiej rozmowy

Opór wobec zewnętrznych żądań nie zawsze oznacza otwartą odmowę. Czasem przyjmuje subtelną postać: perfekcjonistycznego działania, ale tylko wtedy, gdy dziecko samo uzna, że ma pełną kontrolę i gwarancję, że zrobi coś idealnie. Jeśli nie ma tej pewności, w ogóle nie podejmie działania.

Perfekcja staje się formą kontroli – sposobem na zachowanie sprawczości w sytuacjach, które postrzega jako narzucone.