Rozmowa

Wykluczona przez konstrukcję pomocy

Rozmowa o luce między istnieniem opcji a ich realną wykonalnością w stanie przeciążenia i alarmu.

ja

przeczytałam historię Noelii Castillo Ramos i coś się nie składa.

mozg

widzę. zalało i freeze.

ja

próbuję to zrozumieć, ale ciągle się gubię. raz myślę "da się", raz "nie da się", a potem wszystko się miesza.

mozg

bo mieszasz poziomy. spróbujmy to ułożyć w jednym kawałku.

ja

dobra.

mozg

to, co widzisz z zewnątrz, to poziom "opcje istnieją". leczenie, terapia, zmiana, pomoc. to jest to, na czym stoi system.

ja

czyli "da się", bo gdzieś są narzędzia.

mozg

tak. tylko to jest poziom teoretyczny. on nie uwzględnia kosztu wejścia w te opcje.

ja

a ja działam na innym poziomie.

mozg

na poziomie wykonalności. czyli co jesteś w stanie zrobić przy tym stanie ciała, energii i warunków.

ja

i tu się to rozjeżdża.

mozg

dokładnie. bo trauma nie jest wspomnieniem, tylko stanem ciała. jeśli ciało jest w ciągłym alarmie, to dostęp do tych "opcji" jest ograniczony.

ja

czyli one istnieją, ale nie dla mnie.

mozg

albo nie w tym momencie, albo nie przy tym koszcie.

ja

a ludzie z zewnątrz tego nie widzą.

mozg

często widzą tylko poziom istnienia opcji. i wtedy mówią "próbuj", "pracuj nad sobą".

ja

co brzmi jak obwinianie.

mozg

bo pomijają poziom zasobów. a bez zasobów nie ma gdzie tej pracy włożyć.

ja

czyli brak przestrzeni to nie brak chęci.

mozg

tylko brak warunków.

ja

i system tego nie ogarnia?

mozg

częściowo ogarnia, ale działa inaczej. jest zbudowany wokół "naprawy". musi mieć cele, procedury, mierzalne efekty.

ja

a nie "obniżanie kosztu".

mozg

to jest trudniejsze do ujęcia i rozliczenia. więc rzadziej jest realnym celem.

ja

czyli nawet pomoc działa w złej ramie.

mozg

często niedopasowanej do momentu, w którym jesteś.

ja

i wtedy terapia nie działa.

mozg

albo działa w teorii, ale nie w praktyce, bo koszt przekracza możliwości.

ja

to tłumaczy, czemu tyle prób było jak uderzanie w ścianę.

mozg

bo ściana nie była w Tobie, tylko między poziomem "istnieje" a "jest wykonalne".

ja

dobra, to wracam do niej.

mozg

ok.

ja

czy eutanazja była jedyną opcją?

mozg

to jest źle postawione pytanie. ono zakłada, że mamy tylko dwie opcje i że chodzi o "racje".

ja

czyli znowu czarno-białe.

mozg

tak. lepsze pytanie to: jakie opcje były dla niej realnie dostępne i wykonalne przy tym poziomie przeciążenia.

ja

czyli mogły istnieć inne opcje...

mozg

..ale nie były dla niej dostępne albo używalne.

ja

i to nie znaczy, że ich nie było.

mozg

tylko że nie były w jej zasięgu.

ja

czyli inni mogli widzieć wyjścia.

mozg

ale z innego poziomu zasobów i z zewnątrz systemu.

ja

a ona była w środku.

mozg

w środku stanu, gdzie liczy się to, co jest możliwe tu i teraz.

ja

czyli pytanie nie brzmi "kto miał rację".

mozg

tylko "jakie były warunki i co było wykonalne".

ja

i czy ktoś próbował obniżyć koszt, a nie tylko proponować rozwiązania.

mozg

dokładnie.

ja

czyli to wszystko sprowadza się do jednego.

mozg

do niedopasowania między tym, co system uznaje za możliwe, a tym, co jest możliwe dla konkretnej osoby.

ja

i to nie jest luka we mnie.

mozg

tylko luka konstrukcyjna.

ja

to ma sens. ale dalej boli.